Fundacja Edukacyjna "Perspektywy" potwierdza, że XLVII Liceum Ogólnokształcące im. Stanisława Wyspiańskiego w Warszawie jest wśród 1000 najlepszych liceów w Polsce sklasyfikowanych w Rankingu Liceów i Techników PERSPEKTYWY 2019 i przysługuje mu tytuł "Srebrnej Szkoły 2019".

 

Między współczuciem a współodczuwaniem 
Recenzja księżek „Niezbędnik obserwatorów gwiazd” Matthew Quicka i „Droga” Cormaca McCarthy’ego

Między współczuciem a współodczuwaniem jest granica szerokości około 3 cm. Mówię o odległości między leżącymi przed mną dwiema książkami: „Droga” Cormaca McCarthy’ego i „Niezbędnik obserwatorów gwiazd” Matthew Quicka. Wymienione książki należą do różnych gatunków literackich: “Droga” to post-apokaliptyczna fikcja, “Niezbędnik” to powieść młodzieżowa. Autorzy obu powieści mają już dorobek literacki, obie książki są dobrze znane i na pierwszy rzut oka zupełnie różne.
„Niezbędnik obserwatorów gwiazd” został mi polecony na fali nowości (książka ukazała się w 2012 roku) i zaciekawiony, dlaczego stał się bestsellerem, przeczytałem go ze szczególnym zainteresowaniem. Książka mi to ułatwiła - posiada proste słownictwo, przejrzysty układ tekstu (przynajmniej w polskim wydaniu z 2013) i krótkie rozdziały; te czynniki wpływają na to, że czyta się ją przyjemnie i szybko.
„Niezbędnik obserwatorów gwiazd” opowiada historię Finleya - licealisty, mieszkańca Bellmont, jedynego białego w klasie. Bellmont, jak się dowiadujemy, to swoiste piekło: wszędzie gangi czarnych lub irlandzka mafia, domy wyglądają jak zamieszkałe ruiny, a białemu trudno o pracę i kolegów. Taki świat byłby do zrozumienia, gdyby czytający nie miał poczucia, że to miasto to groteska - w końcu jak bardzo może być zepsute? Jeszcze jeden opis zaśmieconego strzykawkami boiska i gangsterów? Znowu konieczna, wszechobecna beznadzieja wyrażona w każdy możliwy sposób? Opisy otoczenia przedstawione z punktu widzenia głównego bohatera są wyraźnie emocjonalne, lecz w pewnym momencie ma się wrażenie, że autor próbuje nas wpędzić w dołek, a nie wesprzeć.
W “Niezbędniku” przewija się kilka wyraźnie amerykańskich motywów: koszykówka, ogrom miast, rasizm, gangi; ale zwróciłem uwagę na jeden, najbardziej odstający i kluczowy dla całości książki: problem zespołu stresu pourazowego (PTSD). Mało kto wie, jak duże jest cierpienie osób dotkniętych tym zespołem, mało kto wie, jak pomóc czy poradzić sobie z tym problemem. “Niezbędnik” nie wykrzywia tego problemu ani go nie bagatelizuje - ba, można nawet powiedzieć, że wyjątkowo dobrze poradził sobie z wyjaśnieniem tego przeciętnemu nastolatkowi. I chwała mu za to.
Czytając „Niezbędnik” człowiek wyraźnie wie i widzi, co powinien czuć w danym momencie. Tak została zaprojektowana ta książka - jako zrozumiały dla każdego podręcznik nadziei i współczucia. I dlatego się dobrze sprzedaje. Czytelnik dowie się, jak wygląda ból i nadzieja, lecz po tych uczuciach pozostanie tylko wiedza o nich, a przecież nie na tym polega empatia.
Jednakże trudno nie zwrócić uwagi na poruszone trudne tematy. Opiera się na nich całość książki i trudno nie ulec wrażeniu, że właśnie je autor chciał przedstawić publiczności tak szerokiej i różnorodnej, jak młodzież. Dlatego za uzasadnione można uznać takie bezpośrednie próby wywoływania emocji,- w końcu trzeba jakoś do czytelnika dotrzeć, nawet jeśli dla sceptyka kończy się to niesmakiem i współczuciem.
Dlaczego uważam, że współczucie to coś złego? Ponieważ istnieje różnica między tym, co uznajemy za współczucie a empatią, czyli współodczuwaniem. Różnica polega na podejściu do człowieka, któremu chcemy pomóc: współczucie jest wtedy, gdy mówimy: “Rozumiem twój ból, czy mogę jakoś pomóc?”. Poprzez analityczne podejście zachodzi separacja od człowieka i, pomimo tego że możemy mieć dobre intencje, nasze współczucie nie wspomoże go i nie rozwiąże problemu.
Natomiast empatia (współodczuwanie), czyli uznany przez psychologów lek na współczesne problemy społeczne, istnieje tylko wtedy, gdy jesteśmy w stanie poczuć dokładnie to samo, co czuje druga osoba. Jeśli jesteśmy w takim samym stanie emocjonalnym, co osoba, której chcemy pomóc, to ta osoba otrzymuje od nas wyraźny sygnał, że nie jest sama, a to już jest rzeczywistym wsparciem i dobrym wstępem do poprawy.
Dlatego też dużo bardziej cenię “Drogę” Cormaca McCarthiego. To zdecydowanie mroczna opowieść post-apokaliptyczna, w której postaci bez imion podróżują na południe w nadziei na lepsze życie. Bezpośredni styl, w którym mowa, opisy i myśli zlewają się w jedno i tworzą jedną z naszych przyszłości. Styl, pozornie lakoniczny, wywołuje emocje właśnie dlatego, że nie skupia się na nich. Identyfikacja z postaciami jest niemal instynktowna. Czytanie “Drogi” wywołuje mieszankę uczuć: strach, złość, smutek, nadzieja i wiele innych kolejno przenikają czytającego. Z tego powodu książka działa jak trening empatii.
Podsumowując, polecam obie książki dlatego, że w współczesnym świecie ciężko doszukać się ludzkich emocji. Warto przeczytać je bez uprzedzenia czy jakiegoś specjalnego podejścia i dopiero po fakcie samemu zdecydować, co się czuło.

Oskar Lipiec

 

 

Dziennik elektroniczny

Plan lekcji

Kalendarium

Logowanie

Pliki cookie ułatwiają świadczenie naszych usług. Korzystając z naszych usług, zgadzasz się na to, że używamy plików cookie.
Rozumiem Odmawiam